Ragnar

przywitanie
Aloha

1 post w tym temacie

Aloha wam,
 
Ja nazywam się Ragnar i jestem smokiem :D, a tak na prawdę to mam na imię Adrian, jestem urodzony w 1990 roku, a więc za niedługo będę kończył 28 lat. Urodzony w Gdyni, województwo pomorskie, obecnie mieszkam z kimś w Poznaniu od 2 kwietnia 2016 roku i mam kilka planów na przyszłość, jeżeli chodzi tu o realia życia codziennego.
 
Interesuje się motoryzacją, astronomią, historią powszechną, ciekawostkami ze świata, światową muzyką rozrywkową, film światowy, matematyka, bieganiem [dla siebie], kolarstwo, oraz e-sportami.
 
Z charakteru jestem osobą, która stara się pomóc jak tylko może i nie zostawia pytania bez odpowiedzi, czy "złotej rady", nie na widzę się kłócić na argumenty z kimś, kto nie rozumie podstaw pewnych zasad (chyba że to urzędnik skarbowy, z Urzędu Miasta, ZUSu, albo innych placówek, które polegają na siedzeniu, piciu kawki i gadaniu z koleżankami o wszystkim/niczym i mają w dupie, żeby komuś pomóc w celu dostarczenia cennej informacji i uzyskania czegoś w słusznej sprawie - wtedy przechodzę transformację i jadę ostro z takimi ludźmi oczekując szczerej odpowiedzi, a jeżeli jej nie uzyskam, to walę z grubej rury, windą na samą górę, czyli do dyrektora, coś jak Zbigniew Stonoga), oraz wypytajki z życia prywatnego, gdyż jest coś takiego jak "bariera moralna", ja na takie pytania odpowiedzi nie udzielam i na pewno nie obcej osobie, którą znam od ... 5 minut. Staram się trzymać nerwy na wodzy, ale czasem bywa to trudne i zdarzy mi się coś o słowo za dużo powiedzieć w danej sytuacji, przez co musiałem się tłumaczyć. Od wielu ludzi słyszałem już opinie, że mam dość duży iloraz inteligencji, ale nie pod względem wiedzy edukacyjnej (chociaż tutaj też się posypały pochwały), tylko w sprawach życiowych tych bardziej skomplikowanych od strony psychologicznej, jak i chociażby stylu ubioru / dopasowaniu kolorów do odzieży xD Mam dobre serce, chart ducha walki, szybką mobilizacje, determinacja, ostatnimi czasy czyli od jakichś 2 lat ponad stałem się dość wrażliwy, tzn. wcześniej moja twarz była bardzo kamienna i rzadko okazywałem jakąkolwiek emocję, a tym bardziej smutek, przez ostatni czas się to zmieniło trochę i pewne tematy, czy kwestia muzyki, już ma na mnie dość duży wpływ emocjonalny. "Widzę lepiej i czuję głębiej", jak to jeden mawiał i mam to samo.
To co opisuje tutaj, to jest opinia ze strony osób trzecich.
 
Pierwsze zetknięcie z retro miałem klawiaturę Atari 65XE i "magnetofon" XC12, którego niestety już nie posiadam, ale osoba z którą mieszkam, ma jeszcze uchowane C64 z black boxem działającym i kiedyś jak się uda, oraz sytuacja się w pewnych sprawach ustatkuje, być może zrobimy spontaniczny szczery unboxing z C64 :)
 
Kategorie gier w jakie grywałem i grywam, to wyścigówki bardziej sim, niż arcade, aczkolwiek nie pogardzę taką serią gier jak TrackMania, Need for Speed [starsze odsłony i mowa tu o High Stakes, Hot Pursuit i Porsche Unleashed) czy BurnOut. Najczęściej grywalną grą przeze mnie jest Gran Turismo 1, co z resztą widać po moim kanale na YouTube, gdzie obecnie mam 115 odcinków xD, także całkiem sporo.
 
Z gier poza-wyścigowych to czasami powracałem do takich tytułów jak serie Spyro, Diablo 1, MediEvil, czy Tzar: Ciężar Korony.
 
Odchodząc na moment od świata retro, bo nie tylko tym się interesuję, ale również jak część tutaj zarejestrowanych użytkowników, zbieram również HotWheelsy i na stan dzisiejszy, liczba ta wynosi 178 modeli (z czego 18 to limitowane, czyli takich wyjętych z opakowań mam 160). Masz też "Track-Buildery" z takich akrobacji jak:
- Digital Speedometer [BGX83] = koszt 50zł
- Kick through the Loop! [DMH51] = koszt 50zł
- Kick it around the Bend! [DJD67] = koszt 54zł
- Lauch two cars at Once! [DJD68] = koszt 40zł
 
Gdyby to wszystko na pieniądze zliczyć, to cała ta kolekcja, która trwa od lipca 2014 już intensywnie, wraz z elementami akrobatycznymi, wyniosłaby około 2100zł.
Ale... tu nie chodzi o pieniądze, tylko sztuką jest cieszyć się z małych rzeczy i zrozumieć czyjeś zainteresowanie / kolekcjonerstwo.
 
A oprócz tego, żeby było jeszcze ciekawiej...
 
Udzielam się i w sumie chciałem bardzo szybko dołączyć do grona ludzi, którzy utożsamiają się z postaciami przez siebie wymyślonymi i są ich drugim odbiciem. Mowa tu o takim zjawisku jak "furry" i pewno wielu z was zadaje pytanie, czym jest i z czego to powstało, co jest źródłem powstania, oraz wiele różnych pytań.
Więc tak... furry, futrzaki, futra, furries są to osoby, które utożsamiają się ze zwierzętami, które mogą siebie przedstawić w trzech formach:
- anthro, feral (zwierzęca normalna) i chakat (czyli coś jak centaur)
Najbardziej popularna jest anthro, czyli postura humanoidalna i zbliżona do człowieka z głową zwierzęcia, oraz łapy, które są juz bardziej "zwierzęce" i oczywiście ogon.
Ogólnie sztuka futrzasta w bardzo wczesnej formie, można by na siłę cofnąć się do czasów wczesnego Egiptu, gdzie wielbiło się faraonów, którzy mieli posturę ludzką, lecz głowę pochodzenia zwierzęcego, ale takim pierwszym "full-body" strojem, które weszło w sztukę, zaczęło się w Londynie, w okolicach roku 1888 roku i była ona stosowana w sztuce teatralnej jako "pantomima zwierzęca" i zapoczątkował ją niejaki Charles Lauri, oficjalnie ogłoszona sztuka została nadana w 1893. Później ewoluowało to w stronę rysunkową, czyli Disney, bracia Warner, Tex Avery i cała masa artystów, no i z biegiem lat Disney mocno odskoczył do przodu i to on zaczął stosować przebrania "furry", jakie widzimy obecnie, a zaczęły się one w USA, w latach 80-tych XX wieku. Do Polski dosyć późno przywędrowały futrzaki, owszem byli tacy, co sobie sami szyli i spotykali się na niejawne conventy, będąc już wtedy taką grupą "niejawnych futer z Polski", gdzie liczba futer w Polsce sięgała na przełomie XX/XXI wieku kilkuset jak nie mniej i oficjalnie polski fandom futer zaczął istnieć od 2005 roku, a więc całkiem niedawno, bo 12 lat.
Organizowane są takie imprezy w Polsce jak Gdakon chociażby, czy Pozfur, dodatkowo można też Pyrkon doliczyć jako trzeci event z cyklu futrzastych spotkań.
Ja dołączyłem do tej grupy i zacząłem się udzielać na zagranicznych wortalach w 2004 roku, mając wtedy 14 lat i jestem futrzakiem do teraz, choć zbyt często nie rozmawiam z futrzakami pochodzenia polskiego, to jednak mam parę kontaktów, do osób na których mogę polegać.
Oczywiście nie ma idealnej grupy społecznej, więc i nawet w świecie futer znajdą się "wyrzutki", które psują renomę danej osoby i zbezczeszczą czyjeś mienie z powodu najczęściej zazdrości, lub braku zainteresowań własnym życiem.  To jest akurat normalne i przywykłem do tego.
Są mniejsze conventy, jak i te bardziej lokalne w danym umówionym mieście, lub punkcie spotkań i zazwyczaj integrujemy się za pomocą Facebooka, Discorda, Telegrama, lub jeszcze innych komunikatorów, które natura ludzka stworzyła.
Gatunkowość futer jest przeogromna i można robić sobie z fursoną (naszym OC), co się chce i krzyżować na wiele sposobów, ba... nawet wiek sobie można fikcyjnie wyliczyć wedle własnego widzimisię.
Trochę się rozpisałem co do objaśnienia terminu bycia furr xD
1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz